W oczekiwaniu / Expecting

PL | ENG below
Razem z Gabrielem minęliśmy już termin porodu, który był 21 lutego – to zaledwie 3 dni a ja czuję się jakby już spóźniał się co najmniej kilka tygodni ! W sobotę (dzień po terminie) byłam w szpitalu na badaniu KTG, poleciło mi to kilka osób z otoczenia, nieco słabiej czułam ruchy dziecka i miałam skurcze ale nieregularne i nadal bezbolesne (tzw. stawianie brzucha). KTG wyszło idealnie z lekkimi skurczami, brak wskazań do przyjęcia do szpitala. Na terenie Trójmiasta do szpitala należy się zgłosić 10 dni po terminie porodu wynikającym z miesiączki. Tak więc został nam jeszcze tydzień, wtedy muszą nas przyjąć na wywoływanie, lub cesarskie cięcie. 

W moim przypadku, od początku ciąży chciałam rodzić naturalnie ze znieczuleniem, mój lekarz prowadzący mówił, że jest to jak najbardziej wykonalne. Niestety będąc w szpitalu dowiedziałam się, że raczej będzie cesarskie cięcie. Jestem drobna, dziecko jest dość spore (3,6 kg) i ułożone bardzo wysoko, dodatkowo nie miałam badanej dokładnie miednicy ale przy szpitalnym badaniu Pani doktor stwierdziła, że dostęp jest ciężki ze względu na moją filigranową budowę, a to wszystko są przesłanki do cesarki. Nie wykluczono jednak nadal porodu naturalnego, więc jestem dobrej myśli ! 
Wchodzę po schodach, jem ananasa i sprawdzam różne inne mity na temat przyspieszenia porodu. Zdaję sobie sprawę, że nie powinno się wywoływać porodu, szczególnie ze względu, że termin mógłby być wyliczony nieprecyzyjnie, lecz w moim przypadku to nie wchodzi w grę. Bardzo szybko wiedziałam, że jestem w ciąży a data z miesiączki pokryła się z datą badania USG. Mój lekarz prowadzący również potwierdza iż dziecko jest już rozwinięte i gotowe do przyjścia na świat! Wprawdzie nigdzie nam się nie śpieszy, ale obawiam się, że mały puści smółkę a wtedy powstaje zagrożenie niedotlenienia.

Codziennie odbieramy pełno wiadomości i telefonów ‘czy to już?’. Czuję się jakbym siedziała na tykającej bombie i nie mam pojęcia jak długo ma zamiar jeszcze tykać. Nadinterpretuję każdy ruch, skurcz i ból, ale wiem, że lada moment Gabriel będzie już z nami, po prostu nie możemy się już doczekać!

W.


ENG
Together with Gabriel, we have already passed our due date, which was February 21st – it’s just 3 days and I feel like he is already a few weeks late! On Saturday (the day after the delivery date) I was in the hospital for CTG examination, it was recommended to me by several people. I felt like the baby’s movements were less intense and I had cramps, but they were irregular and still painless. CTG came out perfectly with mild cramps, no indications for admission to the hospital. In ‘Trójmiasto’, one should report to the hospital 10 days after the due date. So we have another week and then they have to induce labor or do a caesarean section.

In my case, from the beginning of my pregnancy, I wanted to give birth naturally with epidural, my doctor said that it is definitely doable. Unfortunately, being in the hospital, I found out that there are some indications that I might have a caesarean section. I am quite little, but the baby is pretty big (3.6 kg) and very high up. In addition, I didn’t have a thorough pelvic examination, but during the hospital examination the doctor stated that the access to my uterus is difficult due to my filigree silhouette, and all these are indications for c-section. However, natural delivery has not been ruled out, so I’m still optimistic!

I walk up the stairs, eat pineapple and check all kinds of myths about the acceleration of labor. I know that the labor shouldn’t be rushed, especially because the date of delivery could be calculated imprecisely, but in my case this isn’t an option. I knew very quickly that I was pregnant and the date calculated from the day of my last period coincided with the date of the ultrasound examination. My doctor also confirms that the baby is already fully developed and ready to be born! Although we are not in a hurry, I am afraid that the small one will let go of the mecon and then there is a risk of hypoxia.

Everyday we receive a lot of messages and calls ‘has it happened yet?’.  I feel like I’m sitting on a ticking bomb and I have no idea how long is it going to be ticking for. I overinterpret every move, cramp and pain, but I know Gabriel will be with us soon, we just can’t wait!

W.

Little Great W

ENG
Apparently there is never enough time for anything. If we question something, we start to overthink –  maybe there will be a better time to do it? In my case, this thing is @malawielkaw and I’m not analyzing anymore, I’m just getting it done!

I’ve been thinking for a long time about setting up a website, sharing my thoughts on topics that interest me, motivate me to take photos and generally about the creative development that’s driven though running a blog. When I got pregnant, I was, and still am,  starving for all information about pregnancy, childbirth, and newborns, and for me the most useful content was shared by bloggers and Instagram mums. Stories written by people who already have their experience and share their advice are priceless,  and that is what motivated me to set up this site. I would like to share my life experiences, get to know your opinions and exchange experiences.

Despite Despite the fact that there have been three of us for 9 months, (and no matter how cliché it sounds) I know that we have a new life ahead of us that I want to share with you.

W.

PL
Ponoć na nic nie ma nigdy odpowiedniego czasu. Jeżeli coś poddajemy wątpliwości to zaczynamy nadmiernie analizować czy może kiedyś nie będzie lepszego momentu? W moim przypadku tym czymś jest @malawielkaw i już nie analizuję tylko zabieram się do działania! 

Od dawna zastanawiałam się nad prowadzeniem strony, dzieleniem się swoimi przemyśleniami na tematy, które mnie interesują, motywacją do robienia zdjęć i ogólnie kreatywnym rozwojem, który prowadzenie bloga napędza. Gdy zaszłam w ciążę byłam, i nadal jestem, spragniona wszelkich informacji na tematy związane z ciążą, porodem, niemowlęciem, a najbardziej przydatne treści wydawały mi się te znalezione u blogerek i mam na instagramie. Historie przeczytane u osób, które mają już swoje doświadczenie i dzielą się radami, są dla mnie na wagę złota i właśnie to zmotywowało mnie do założenia tej strony. Chciałabym dzielić się swoimi życiowymi doświadczeniami, poznać Wasze opinie i wymieniać się przeżyciami.

Wbrew temu, że już od 9 miesięcy jest nas trójka, to jakkolwiek pretensjonalnie to nie brzmi, wiem, że przed nami początek nowego życia, którym chcę się podzielić.

W.